Wpisy otagowane osp

Niewidzący wspinacz na The Naked Egde

Kolejny ‘amerykański’ spot o wspinających niepełnosprawnych. Zrobili sobie z tego pomysł na nowe filmy o wspinaniu….na tym etapie robi się to nużące ;]

Tym razem niewidzący Erik Weihenmayer odhacza swoją najtrudniejszą drogę w Kanionie Eldorado – The Naked Edge. Film jest promocją Access Fund – odpowiednik Naszych Skał :]

Korona-Gor-Polski-fot.Rafi-380 (Medium)

Dzień 5 – BezEndu

4:30 Pobudka. O 5:18 wychodzimy z parkingu kierując się na Biskupią Kopę (889m n.p.m) w Górach Opawskich. Na szlak wchodzimy o 5:40 wędrówka dobrze oznakowaną szeroką ścieżką mija nam szybko i niespełna godzinę później stajemy przy wieży widokowej.

0 8:13 jesteśmy już na dole trzaskamy drzwiami w naszym autku i kierujemy się na Masyw Ślęży. O 11:25 wychodzimy na bardzo prosty i łatwy do przejścia szlak. Bez zbędnego wysiłku stajemy na górze o godzinie 12:09 zdobywając Ślężę o wysokości 718 m n.p.m.

12:54 po gorącym obiedzie, który przyrządziliśmy sobie na kuchenkach turystycznych jedziemy dalej. O 14:30 zaczynami podejście na Wielką Sowę (1015 m n.p.m). Ścieżką prowadzącą na szczyt wchodzi się bardzo miło i bez zbędnych trudności. Szczyt osiągamy o 15:13. Wierzchołek zaskakuje nas dobrym zagospodarowaniem turystycznym, dużo ławek, stolików i wieża widokowa przyciągają zwiedzających ludzi. Na parking w dobrych humorach schodzimy o 16:13.

Wsiadamy do samochodu i przemieszczamy się dalej na Przełęcz Kłodzką. 17:45 wkraczamy na szlak i trochę po ponad pół godzinie idąc wśród otaczających nas zewsząd drzew stajemy na szczycie. Szybka fotografia z kamieniem pokazującym wysokość Kłodzkiej Góry (765 m n.p.m.) i kierujemy się dalej.

Już wiemy, że kolejne 2 szczyty Kowadło (898 m n.p.m) w Górach Złotych i Rudawiec w Górach Bialskich ( 1112 m n.p.m) zdobędziemy w czeluściach nocy. Na Kowadło mimo paru trudności z wyszukaniem szlaku w ciemnościach weszliśmy o 21:30 tyle czasu co wejście zajął nam powrót. Z punktu wyjścia na Kowadło kierujemy się na Rudawiec, oba szczyty leżą po dwóch stronach wsi. Myśleliśmy ,że pójdzie łatwo jednak dotarcie na szczyt zajęło nam ponad 2 godziny, w ramach atrakcji skutecznie gubimy każdy napotkany szlak, wracając kilkakrotnie do punktu wyjścia. Szczyt zostaje zdobyty dopiero o 00:40 już do nas dotarło, że dzisiaj nie śpimy bo trzeba przemieszczać się dalej. W mgle totalnie wyczerpani, na pół śpiący snując noga za nogą docieramy do samochodu z którego kierujemy się w kolejne pasma górskie.

Dalej -> Dzień 6 – Od konia szlak na lewo…

turysci (Medium)

Dzień 2 – Chrapiący turysta

Pobudka 4:00 zmęczeni pierwszym dniem z niewyobrażalnymi zakwasami, pakujemy mokry namiot do auta, gotujemy herbatę i jedziemy na nasz kolejny szczyt. Przejechaliśmy prawie 90 km aby dotrzeć do bacówki w Obidzy. Z tego miejsca wyruszamy na Radziejową – 1262 m n.p.m. Szukając szlaku prowadzącego na szczyt idę odważnym krokiem do pobliskiej gospody zaciągnąć języka. Słysząc głębokie i mocne chrapanie i widząc uchyloną furtkę na polanę trochę się przestraszyłem. Myślę sobie jakiś pies i pewnie jak się obudzi to mnie ugryzie. Prowadząc całą grupę nie mogę jednak wyjść na tchórza i mocnym krokiem zbliżam się do tajemniczej bestii. Szczęka uderzyła mi o ziemię gdy zobaczyłem 2 pijanych turystów leżących na skraju pola, jeden bez spodni i buta drugi w komplecie. Pierwsza myśl – obudzić i zapytać o drogę, druga ta słuszniejsza – nie ryzykować bo jeszcze źle wskażą szczyt i znowu zaliczymy Słowację. Pozostawiając obu jegomości nietkniętych idziemy dalej. Dotarliśmy do przełęczy gdzie były tablice informacyjne i kierunkowskazy na szczyty, ale Radziejowej brak.

Wróciliśmy więc praktycznie do miejsca startu gdzie nareszcie natrafiliśmy na żywą i przytomną duszę, która wskazała szlak niebieski. 7:38 wchodzimy na szlak niebieski. Na szczyt według mapy prowadzi szlak czerwony, więc ciągle byliśmy zmartwieni, że źle idziemy. Pytaliśmy wszystkich o drogę aż trafiliśmy na rozwidlenie szlaków, skąd już mogliśmy atakować nasz cel. Po drodze spotkaliśmy fajną parę turystów, zapewniających nas, że nie warto iść, bo w wieżę widokową trafił piorun. Oczywiście, że poszliśmy . Godzina 9:30 wchodzimy na 1262 m n.p.m. tym samym zdobywając nasz 4 szczyt. Powrót poszedł sprawnie i w niespełna 80 minut wróciliśmy na przełęcz Obidzia.

Łukasz ruszył do auta, bo plan nasz taki aby prosto z tej wyprawy iść prawie 3 godziny przełęczami i lasami aż do Góry Wysokiej – 1050 m n.p.m. w Pieninach, a następnie Wąwozem Homole z niej zejść i wpakować się w autko, jadąc na kolejny pagórek. Plan się udał i okazał się genialny bo wyścigowe tempo zaoszczędziło nam czas. Godzina 12:00 weszliśmy na szlak prowadzący do Wysokiej by następnie o 14:06 na nią wejść w wspinaczkowym stylu. Dlaczego we wspinaczkowym, już tłumaczę. Jak każdy wie na szlaku rozmawia się i pozdrawia innych pieszych, i my nie oszczędzamy języka i zaczepiamy praktycznie każdego. Zapytaliśmy więc miłą parę jak wejść najlepiej na szczyt. W odpowiedzi otrzymaliśmy instrukcję aby zignorować szlak bo i tak nie prowadzi na samą górę, najlepiej iść po stromej polanie i przez las. Jak kazano zrobiliśmy wpakowując się na iście wspinaczkową ścianę i przechodząc na samą górę przez barierki. Tym wyczynem wzbudziliśmy niezłe poruszenie wśród obecnych już na górze turystów, których zaintrygowała nasza wyprawa. Co się okazało na szczyt prowadzą wspaniałe i wygodne schody, ale przecież to dla mięczaków!

Następny cel to Mogielica w Beskidzie Wyspowym, wyruszamy na nią o 18:20 osiągając cel równiutko godzinę później, załapując się tym samym na jeden z najpiękniejszych zachodów słońca w tym rejonie na wysokości 1170 m n.p.m. Schodzimy już o zmroku ze świadomością, że pozostał nam jeszcze jeden szczyt do zdobycia tej nocy.

A nie było to nic innego jak Lubomir w Beskidzie Makowskim, ze wspaniałym obserwatorium astronomicznym na szczycie. 21:40 wchodzimy na szlak prowadzący, jak to bywa w górach, na górę:P. Po drodze niespodzianka – Tabliczka z napisem ” ZAKAZ WSTĘPU OSUWISKO”. W naturze mojej jest dociekliwość i chciałem sprawdzić co jest po drugiej stronie znaku, więc go odwróciłem i tym samym napis zniknął.

Nie ignorując jednak tego faktu i zachowując szczególną ostrożność docieramy na szczyt o godzinie 22:13 osiągając tym razem 912 m n.p.m. Następny nasz cel to wygodne łóżko w Zakopanem, skąd rano wyruszamy na Rysy.

Dalej -> Dzień 3 – Rysy i nie tylko

Climb.pl – Wspinanie sportowe, interaktywne topo, filmy wspinaczkowe, galerie wspinaczkowe, poradnik dla początkujących © 2004 - 2012
178 Zapytań. 4,520 sekund do załadowania
Reklama w serwisie Climb.pl - Cennik