Pierwszy raz od 10 lat spędziłem przełom sierpnia i września w domu. Zwykle był to dla mnie okres wytężonej pracy i skalnych zmagań gdzieś w Hiszpanii, czy Francji. Niestety praca i różne obowiązki spowodowały, że w tym roku nasze wakacje wyglądają nieco inaczej.  Oczywiście po 3 tygodniowym pobycie na Franken w sierpniu, udało mi się co nieco powspinać, również w rodzimym wapieniu?

W ciągu ostatnich trzech tygodni odwiedziliśmy z Elą kilka interesujących miejsc. Miłym zaskoczeniem był dla mnie powrót w polskie skały, a dokładniej – wspinanie na Pochylcu. Dwóch wizyt potrzebowałem na przejście Filara Pochylca VI.6/+, który okrutnie wymęczył moje przedramiona. Myślę, że to najpiękniejsza droga jaką do tej pory przeszedłem w Polsce.

Steinbock 11- (8c) - fot. Ela Miśkiewicz

Steinbock 11- (8c) - fot. Ela Miśkiewicz

Udało nam się także odwiedzić po raz pierwszy zakopiański Jaroniec – tu również bardzo miła niespodzianka – chwyty duże, a przewieszenie niczego sobie… Owocem jednego dnia pracy były dwie drogi VI.5 OS – Iluzja Mocy i Tiramisu. Swoją drogą wyceny tych linii w przeliczeniu na Frankońskie standardy mogłyby spokojnie oscylować wokół rzetelnego IX+. Pod koniec dnia spaliłem niestety na samej końcówce onsajt na VooDoo… Szkoda.

Podczas minionego tygodnia wykorzystaliśmy ostatni urlop Eli w tym roku i odwiedziliśmy po raz kolejny najlepszy rejon Świata – czyli Frankenjurę… Tutaj niejako na zakończenie sezonu zdecydowaliśmy się na niezobowiązujące wspinanie onsajtowe naprzemian z wyczynową grą w kulki.

Nierozwiązane projekty kusiły jednak bardzo mocno – tym sposobem po raz kolejny zawitałem na Steinbocka 11- , który nieodparcie zrzucał mnie z samej końcówki przez połowę ostatniego wyjazdu. Tym razem udało się wyrównać porachunek, tym samym przeszedłem chyba najbardziej oporną 8c w mojej karierze. Nie uważam drogi za wyjątkowo trudną, ale jej charakter okazał się dla mnie wyjątkowo wredny, niemniej piękno tego kawałka skały nie dawało mi spokoju i mimo ciągłych niepowodzeń przypuszczałem kolejne ataki… aż do skutku J

Miniony weekend to wizyta w podkrakowskich skałkach – tym razem na Dupie słonia. Nie spodziewałem się, że na tej skale da się wytyczyć jakieś nowe drogi, a tu – ponowna niespodzianka, kruche przewieszenie zostało potraktowane betonem, co dało mi możliwość przejścia Murarza 3 i 4 czyli 2x VI.5 OS.

Oto krótkie statystyki z ostatnich tygodni:

  • Steinbock 8c RP Frankenjura
  • Respektlos 8b 2 próba Frankenjura
  • Monster magnet 8b 2 próba Frankenjura
  • Out of Berlin (9+/10-) 8a OS Frankenjura
  • L’eau rage (9+/10-) 8a OS Frankenjura
  • Nok Noi (9+) 7c+ OS Frankenjura
  • Down Under (9/9+) 7c+ OS Frankenjura
  • Filar pochylca VI.6/6+ 3 próba Pochylec
  • Iluzja Mocy VI.5 OS Jaroniec
  • Tiramisu VI.5 OS Jaroniec
  • Murarz 3 VI.5 OS Dupa słonia
  • Murarz 4 VI.5 OS Dupa słonia

P.S. Wielkie dzięki dla Marka Michalskiego za gościnę i podnoszenie poziomu w Boule.

Mateusz Haładaj

 

Zobacz również:

  1. Najtrudniejszy onsajt Mateusza Haładaja
  2. Gorąca jesień w „Naszych Skałach”
  3. Piotrek Schab na Pochylcu
  4. Mateusza Haładaj na Infinity 11-/11 (8c+)
  5. Ostatnie tygodnie Alexa Raczyńskiego
  6. Adam Ondra – z Arco prosto w skały…
  7. Początek wakacji na Franken – Alex napiera :)
  8. Jesień w Sokołach 1,2 i epilog by B0uLDeRhead
  9. Adam Ondra na Mind Control 8c+ OS – FILM!
  10. Zawody BouldeRing – Rybnik – Wyniki [relacja Mateusza Czempiela - updated]