Pewien… amerykanin, bo kto inny…zrobił sobie TATUAŻ z własnoręcznego podpisu słynnego Krzysia. Tym samym problem „jak zachować podpis na zawsze” został rozwiązany. Dość radykalne posunięcie, ale i jak widać na załączonym foto – jak ktoś nie jest w temacie, nawet nie będzie wiedział co to za bazgroł… zresztą zobaczcie…

Mówimy tutaj o „świeżo” upieczonym wspinaczu – Samuel’u Wood. Poznał on Chrisa na festiwalu w 2007 Rocktoberfest, w Red River Gorge. Wtedy – jak mówi – nie wiedział kim on jest i co osiągnął. Tej samej nocy Sharma zaprezentował film King Lines i chłopak zainspirowany jego dokonaniami chciał uścisnąć dłoń mistrza. Przy okazji zgarnął podpisy na obu rękach i nazajutrz wydziobał z nich tatuaż….

źródło i więcej w temacie na: www.urbanclimbermag.com

Brak powiązanych wiadomości