- Strona główna
- Test butów
- Kalendarz
- Newsy
- Galeria
- Poradnik wspinaczkowy
- Prawie wszystko o karabinkach
- Metody asekuracji
- Jak wybrać uprząż wspinaczkową ?
- Buty wspinaczkowe Rock Pillars
- Skale trudności dróg wspinaczkowych
- Dziesięć zasad bezpiecznego wspinania
- Umiejętność asekuracji i operowania liną
- Węzły – niezbędne do przetrwania
- Przyrządy asekuracyjne
- Trening…? A na co to komu?! cz.1
- Ręce – pielegnacja
- 10 zasad treningu – by Udo Neumann
- Urazy ręki we wspinaczce sportowej
- Urazy palców: przyczyny i profilaktyka
- Zbułowanie: jak walczyć z kwasem mlekowym?
- Guma gumie nie równa…
- Woda – gasi pragnienie, skraca cierpienie
- Lód – dobry nie tylko w letni skwar
- Technika asekuracji i miękkie loty
- Stopy i stopnie. Pracuj nie tylko głową!
- Prana: jak oddychać?
- Nie tylko dla konia: uprząż
- Cienka granica czyli krótko o linach wspinaczkowych
- Rodzaje treningu na Campusie – Poradnik Wideo
- Interaktywny Przewodnik
- Filmy
- Pogoda
- Artykuły
- Kącik komiksu
- Kontakt
Taj-landia z jajem
W Taju jest wszystko z „jajem”, surowym jajem. Normalnie nie pojesz. Przynajmniej ja nie pojadłem… Naczytałem się o tym wypasionym mega rejonie na portalach wspinaczkowych i gazetach. Szybka konsultacja z żoną i napieramy….
Lot nie straszny, choć troszkę dłuższy niż do Hiszpana. Jakieś 15 godzin z przesiadką w Paryżu i lądujemy w Bangkoku. Stolica powala na kolana. Infrastruktury tylko pozazdrościć. Na ulicach kupisz wszystko – dosłownie. Raj dla Angoli szukających „prawdziwej” miłości w objęciach nastolatek lub nastolatków. Są też plusy: dużo tanich, egzotycznych owoców.
Ze stolicy bierzemy autobus i po około 11 godzinach docieramy w okolice Ton Sai, raju obiecanego. Zastanawiałem się jak najlepiej oddać w paru słowach klimat wspinania w Tajlandii. To nie jest takie proste. Tajowie potrafią się wypromować, przyznaję. To są ludzie którzy zrobią z niczego „coś”. Wszystkim moi poprzednikom tzn. tym którzy tam byli, po prostu było głupio się przyznać, że wydali dużo siana i zmarnowali czas. Ja powiem wprost: chcesz się wspinać? To omijaj Taj szerokim łukiem. Nie polecam. Może to czytacie i myślicie sobie: „…. kurcze ale maruda..” lecz fakty są takie: drogi przeważnie krótkie, wyślizgane. Temperatura i wilgotność (choć byłem w najzimniejszym miesiącu) ciężka do zniesienia.
Na szczęście byłem w podróży poślubnej więc było co robić…
PS. Plaże też nie powalały (patrz zdjęcie)
Na prośbę żony dodam kilka pikantnych szczegółów…
Pierwszy to Ayutthaya, dawna stolica Tajlandii. Robi wrażenie, przyznaję…głównie na folderach reklamowych. W rzeczywistości to sterta porozrzucanych cegieł z zwierzyńcem w środku (kury, konie, psy i słonie na łańcuchu to norma).
Drugi to błękitna laguna w bezpośredniej okolicy Ton Sai: należy omijać szerokim łukiem. Idziesz w błocie jakieś 15min pod górę, poźniej III-kowy teren, również w błocie po poręczówkach i dochodzisz do cuchnącego bajora.
Brak powiązanych wiadomości
| Drukuj artykuł | Ten wpis został napisany przez butcher na 4 marca 2010 o 13:01, i jest w kategorii Wiadomości. Podążaj za odpowiedziami do tego wpisu przez RSS 2.0. Możesz napisać komentarz, lub trackbacka z Twojej własnej strony. |























około 1 lat temu
nareszcie ktoś napisał prawdę – dzięki Michał – filmy o Wietnamie nie kłamią ;) Tropik to tropik