- Strona główna
- Kalendarz
- Test butów
- Newsy
- Galeria
- Poradnik wspinaczkowy
- Prawie wszystko o karabinkach
- Metody asekuracji
- Jak wybrać uprząż wspinaczkową ?
- Buty wspinaczkowe Rock Pillars
- Skale trudności dróg wspinaczkowych
- Dziesięć zasad bezpiecznego wspinania
- Umiejętność asekuracji i operowania liną
- Węzły – niezbędne do przetrwania
- Przyrządy asekuracyjne
- Trening…? A na co to komu?! cz.1
- Ręce – pielegnacja
- 10 zasad treningu – by Udo Neumann
- Urazy ręki we wspinaczce sportowej
- Urazy palców: przyczyny i profilaktyka
- Zbułowanie: jak walczyć z kwasem mlekowym?
- Guma gumie nie równa…
- Woda – gasi pragnienie, skraca cierpienie
- Lód – dobry nie tylko w letni skwar
- Technika asekuracji i miękkie loty
- Stopy i stopnie. Pracuj nie tylko głową!
- Prana: jak oddychać?
- Nie tylko dla konia: uprząż
- Cienka granica czyli krótko o linach wspinaczkowych
- Rodzaje treningu na Campusie – Poradnik Wideo
- Interaktywny Przewodnik
- Filmy
- Pogoda
- Artykuły
- Kącik komiksu
- Kontakt
Ceuse 2010 – kolejny rok ciężkich robót na wysokościach
Na to się czeka cały rok. Nie znajdzie się tego nigdzie. Chłód w pełnym słońcu, codzienne kąpiele, zgrana paczka i mnóstwo ‘westowego wspinu’ -> Ceuse w czerwcu to chyba najlepsze miejsce do wspinu na ziemi…gdyby nie to godzinne podejście, które nawet największym twardzielom, daje się we znaki…
Najpiękniejszy hotel we Francji? Oczywiście Face de Rat!
z pięciogwiazdkową panoramą… tfuu tfuu miliardem gwiazd nad naszymi głowami i poranną kawką i śniadaniami serwowanymi do łóżka.
Przez pierwsze dni czaimy się, wspinamy głównie na “kaskadach”. Klamy, duże wysięgi, przewieszenie, to jest to co nas kręci. Zaprzyjaźniamy się z Ceuse od jego najłagodniejszej strony. Jednak szybko przenosimy się w inne sektory, gdzie wspinanie stawia nas do pionu. Dwójki, krawądki rodem z Frankenjury uzmysławiają nam, że nie przyjechaliśmy do krainy łatwej cyfry, jeśli nie masz mocnego szpona to zawijaj ogon i zmiataj do domu. O czym przekonałem się po powrocie – jeszcze przez tydzień bolały mnie paluchy.
Każdy z nas ‘pracuje’ w innym sektorze, także codzienne wędrówki przez sektory szybko staje się rytuałem. Znajomy fotografik pozdrawia nas przyjaznym Salut! on siedzi tu do 19 – czaka na wylęg ptaków i codziennie podchodzi do góry z plecakiem.
Bogdan mierzy się z samym szatanem. Voiland Illusion – przechrzczona przez nas na “Volanda” wciąż przecina mu skórę i gryzie do krwi po paluchach; na co Bogdan ze stoickim spokojem i uśmiechem na twarzy dodaje- “jeszcze tylko 2 tyg. i będę próbował pierwszych wstawek z dołem… :)”
PEŁNA GALERIA Z 2010 TUTAJ
The Flash Player and a browser with Javascript support are needed..
Galeria z 2009 dla zainteresowanych
Łukasz przeklina ‘urodę’ bouldera startowego na Chronik… potem już tylko przepiękne 8a+. Zastanawiamy się dlaczego autor nie mógł wykuć lepszych dziur i zrobić przyjemne i przepiękne 8a+. “A mówią, że wspinanie na Weście nie jest bolesne“- dodaje pod nosem ‘Duder’ po kolejnej próbie, na której znów udało się nie pourywać paluchów:) To miało być moje pierwsze 8c – wspomina…
butcher także wraca do zaległości zeszłorocznych: Super Mickey 7b pada szybko, teraz pora na prostowanie za 7c – Hyper Mickey. Szacun za patenty iście katolickie i przytrzymanie na piciokach.
Wieczory płyną idyllicznie. Smakujemy win z lokalnych piwniczek, stawiając przede wszystkim na objętość:) Dni restowe to rozgrywki z cyklu ‘zośka masters’ i zakupy, zakupy, zakupy – szczury supermarketu to my :P. Wygłodniali opróżniamy gwałtownie zawartość półek sklepowych. Koszyk pełny, teraz obieramy kurs na muzeum decatlonu, albo do parku, żeby zjeść wymarzoną bagietkę z mozarellą, padliną (czyt. mięsem) i pomidorkiem – mniami:)
Dobrze, że to cholerne podejście wypada wieczorem, a nie w pełnym słońcu. Wchodząc do góry zgarniamy wszystkie muchy po drodze, które latając wokół głowy tworzą coś na kształt aureoli, nie wyglądamy raczej na świętoszków bo ludzie schodzący z góry patrzą na nas z obrzydzeniem.
Rano każdy zna już ten rytułał: 1 – kawka, 2- śniadanko, 3- kawka, 4-potem jeszcze kawka uderzeniowa, i uderzamy… wziąć prysznic :D robota nie zając… mówią.

Niby coś zaczyna się klarować u każdego, palce trzymają się chwytów, ale do pierwszych prób jeszcze daleko. Tylko ‘duder’ poprzysięga zemstę na Chronik… “nie wyjadę póki nie zrobię” – trochę na odlotach, trochę go wytrzęsło, ale przecież nie o to chodzi, ważne się dał radę się jakoś przez ten boulder prześlizgnąć i wytrzymać do końca – La Chronique de la Haine Ordinaire 8c RP odchaczone…
Face de Rat 8a+, wciąż mnie zrzuca. Składam jej pojedyncze wizyty każdego dnia, optymalizuje patenty , wymianki kcióków, nowe stopnie, w momencie kiedy robię, górny boulder , przestaje być boulderem i wydaje się być łatwą wytrzymałościową kóńcówką – do kapowniczka trafia z pięcioma gwiazdkami w opisie ;]
Bogdan napiera na Volanda, próba wcześniej wyglądał jak by już zrobił. Znowu zrzuca go trickowy strzał. butcher przeszedł boulder , źle postawił nogę… W duchu zaliczamy mu już tą drogę, ale on sobie nie. Po reście zrobię chłopaki na pewno – wzdycha, że nie tym razem. Duder zaprzyjaźnia się z chwytami na Biografii 8c+.
“Historyczna droga, chyba tylko dlatego się po niej wspinam, bo piękna to ona nie jest, taka frankendziura, spadające płytkie dziurki na pierwszego palika – wole robić w ‘ciepłownictwie’ ” (przyp. kaloryfery - hiszpania i formy naciekowe:)
Patrzymy na młodego Enzo Oddo jak śmiga feralny pasażyk - ma chłopak szpona, ale on jest leciutki. I wtedy przypomina mi się maksyma dzierżoniowska, - na franken wystarczy być chudym - w Ceuse też, dodaj w myślach.
W momencie pisania tej relacji, wciąż bolą mnie palce, ale nie od stukania w klawiaturę. Trzeba będzie tam wrócić, hotel, widoki, góry dookoła i naleśniki Bogdana na śniadanie. Dla takich chwil warto tyć. Do zobaczenia za rok o stałej porze :)
ps. w drodze do domu zahaczamy jeszcze o mos we Freiburgu (CH) wspinanie tam jest po plastiku, ale nie znam drugiego takiego miejsca gdzie po zrobieniu drogi trzeba skoczyć w 40 m lufę przyklepując przed tym dzwon, do którego właśnie skoczyłeś prosto w przepaść, albo tak jak miejscowi robisz podwójne salto w tył. Stwierdziliśmy ze te 3h na moście były naszym najfajniejszym dniem wspinaczkowym z całego wyjazdu do Ceuse. Przyjemnie było odpaść po zbułowaniu na beton kaczki, a nie z powodu nietrzymania małych picioków…
Skromy wykaz przejść:
Łukasz ‘duder’ Dudek
La Chronique de la Haine Ordinaire 8c RP
Rosanna 8a RP
butcher:
Hyper Mickey 7c RP
Super Mickey 7b RP
2 x 7a+
Jaca:
Face de Rat 8a+ RP
Bogdan Rokosz:
wiele godzin na Voiland Illusion 8b
i pewnie setene rozgrzewkowe przejście Pieds Nus Sous Les Rodhodendrons 7c+
Brak powiązanych wiadomości
| Drukuj artykuł | Ten wpis został napisany przez butcher na 18 lipca 2010 o 02:00, i jest w kategorii Wiadomości, Wspinanie sportowe. Podążaj za odpowiedziami do tego wpisu przez RSS 2.0. Możesz napisać komentarz, lub trackbacka z Twojej własnej strony. |






















około 1 lat temu
niezłe foty, szczególnie Jacy http://www.climb.pl/galeria/v/Ceuse2010/IMG_5383.jpg.html
dzięki i pozdro!