- Strona główna
- Kalendarz
- Test butów
- Newsy
- Galeria
- Poradnik wspinaczkowy
- Prawie wszystko o karabinkach
- Metody asekuracji
- Jak wybrać uprząż wspinaczkową ?
- Buty wspinaczkowe Rock Pillars
- Skale trudności dróg wspinaczkowych
- Dziesięć zasad bezpiecznego wspinania
- Umiejętność asekuracji i operowania liną
- Węzły – niezbędne do przetrwania
- Przyrządy asekuracyjne
- Trening…? A na co to komu?! cz.1
- Ręce – pielegnacja
- 10 zasad treningu – by Udo Neumann
- Urazy ręki we wspinaczce sportowej
- Urazy palców: przyczyny i profilaktyka
- Zbułowanie: jak walczyć z kwasem mlekowym?
- Guma gumie nie równa…
- Woda – gasi pragnienie, skraca cierpienie
- Lód – dobry nie tylko w letni skwar
- Technika asekuracji i miękkie loty
- Stopy i stopnie. Pracuj nie tylko głową!
- Prana: jak oddychać?
- Nie tylko dla konia: uprząż
- Cienka granica czyli krótko o linach wspinaczkowych
- Rodzaje treningu na Campusie – Poradnik Wideo
- Interaktywny Przewodnik
- Filmy
- Pogoda
- Artykuły
- Kącik komiksu
- Kontakt
BD – Sonnie Trotter i Alex Honnold – 28 wyciągów w jeden dzień (5.13a)
Zawodnicy Black Diamond’a - Sonnie Trotter i Alex Honnold bez problemów potrafią wciągnąć 5.13-stki – to raczej nie podlega wątpliwości. Ale przejść 28 wyciągów w Meksyku w jeden dzień? To już wyzwanie nawet dla nich! Ale jak to z każdą dobrą przygodą – wyzwania nie ujawniają się dopóki wyprawa nie rozpocznie się na dobre – samo znalezienie tej ściany okazało się trudnością samą w sobie, a kruche chwyty na drodze zniwelowały skutecznie próbę OS. Zarys drogi, który znaleźli pod ścianą skłonił by większość ludzi szybkiego do odwrotu!
Ale duet nie skapitulował i powrócił z fantastyczną opowieścią Sonnie Trotter’a. Zdjęcia Andrew Burr, który miał za zadanie dokumentować całą wyprawę.
“High Times” w Meksyku
O 3.30 rano, gdzieś głęboko w chaotycznych kanionach Meksykańskiego Parku Narodowego Basaseachi nasza trójka skradała się zgarbiona po kamienistym zboczu w blasku pełni księżyca. Każdy krok musiał być dokładny, oddech zupełnie cichy. Dlaczego? Poniżej nas około 50 metrów w dół paliło się ognisko, przy którym obozowała “opieka”, strzegąca ukrytej plantacji u podstawy ściany…
Jeszcze tydzień temu siedziałem z laptopem na kolanach w Squamish BC, wymieniając korespondencję z moimi aktualnymi towarzyszami – Alexem Honnoldem i Andrew Burr’em, własnie na temat czy będziemy/powinniśmy/możemy zapuszczać się tutaj – w krainę bezprawia w serce Meksykańskiego narko biznesu. Każdy racjonalny i praktyczny powód mówił nam, że nie powinniśmy tu jechać, nie powinno nas tu być teraz.

Cicho skradaliśmy się dalej przez dżunglę, spojrzałem na lewo i zobaczyłem jasną, olbrzymią ścianę El Gigante spoglądającą na mnie z góry – całe 2700 stóp (822 m) i myśl o zawróceniu do domu wydawała się pusta i niekompletna.
To będzie drugie podejście do Logical Progression, 28-wyciągów za 5.13a. Droga uważana jest za najdłuższą sportową wspinaczkę świata. Pierwsza nasza próba została zahamowana przez połączenie technicznego wspinania na wulkanicznej tufie i kilku urwanych chwytach zmuszając nas do biwaku w ścianie na końcu 18 wyciągu – “Critter Ledge”. Próbę dokończyliśmy dnia następnego. Alex i ja oryginalnie planowaliśmy klasyczne uderzenie - cała ściana w jeden dzień, po prawie 30 godzinach jazdy z Las Vegas cokolwiek mniej było by nie do zaakceptowania ;] Z zamkniętymi jadaczkami i napiętej atmosferze przedzieraliśmy się przez ciemność.
Po dotarciu pod ścianę używaliśmy czołówek tylko do wyciągniecia naszego szpeju. Jak już zamagnezjowałem i poprawiłem buty, Alex wyszeptał mi przez ramię “Jak dotrzesz do stanowiska to nie krzycz w dól…pociągnij tylko linę do góry a ja po 30 sekundach zacznę się wspinać…przy odrobinie szczęścia uda się urobić kilka wyciągów zanim nas zauważą.” Andrew Burr był naszym wsparciem i fotografem (jego energia i motywacja razem z naszą razem pozwoliły osiągnąć sukces!) i nosicą ;] Zabrał nasze plecaki, buty, ubrania i musiał je zabrać góry aby tam się z nami spotkać – mniej więcej – w przewidzianym czasie 18 godzin od startu. Oznaczało to również dla Andrew samotny marsz w ciemnościach z powrotem ponad narko polami i strażnikami…(Anderw schodził, żeby drogą wejściową z drugiej strony uderzyć na szczyt)

Przybiłem najlepszą “piątkę” Burr’owi zanim uciekł w ciemność nocy, odwróciłem sie do ściany, wziąłem głęboki oddech świeżego porannego powietrza i oderwałem nogi od ziemi…
Sonnie Trotter i Alex Honnold osiągneli szczyt El Gigante w 15 godzin, każdy wyciąg RP – jest to pierwsze przejście klasyczne bez przerwy i pierwsze przejście jednodniowe Logical Progression (V 5.13a)
źródło:www.blackdiamondequipment.com; tłumaczenie Mariusz ‘butcher’ Majer, opowiadanie Sonny Trotter
Brak powiązanych wiadomości
| Drukuj artykuł | Ten wpis został napisany przez butcher na 2 sierpnia 2010 o 10:54, i jest w kategorii Wiadomości. Podążaj za odpowiedziami do tego wpisu przez RSS 2.0. Możesz napisać komentarz, lub trackbacka z Twojej własnej strony. |



















około 1 lat temu
Zasadniczo nie :)
około 1 lat temu
oj tam oj tam ;] poprawiłem kilka błędów, faktycznie :] Są jeszcze jakieś ?
około 1 lat temu
Proszę, chłopaki, popracujcie nad ortografią. Nie mniej – wielkie dzięki za newsa :)