- Strona główna
- Test butów
- Kalendarz
- Newsy
- Galeria
- Poradnik wspinaczkowy
- Prawie wszystko o karabinkach
- Metody asekuracji
- Jak wybrać uprząż wspinaczkową ?
- Buty wspinaczkowe Rock Pillars
- Skale trudności dróg wspinaczkowych
- Dziesięć zasad bezpiecznego wspinania
- Umiejętność asekuracji i operowania liną
- Węzły – niezbędne do przetrwania
- Przyrządy asekuracyjne
- Trening…? A na co to komu?! cz.1
- Ręce – pielegnacja
- 10 zasad treningu – by Udo Neumann
- Urazy ręki we wspinaczce sportowej
- Urazy palców: przyczyny i profilaktyka
- Zbułowanie: jak walczyć z kwasem mlekowym?
- Guma gumie nie równa…
- Woda – gasi pragnienie, skraca cierpienie
- Lód – dobry nie tylko w letni skwar
- Technika asekuracji i miękkie loty
- Stopy i stopnie. Pracuj nie tylko głową!
- Prana: jak oddychać?
- Nie tylko dla konia: uprząż
- Cienka granica czyli krótko o linach wspinaczkowych
- Rodzaje treningu na Campusie – Poradnik Wideo
- Interaktywny Przewodnik
- Filmy
- Pogoda
- Artykuły
- Kącik komiksu
- Kontakt
Sta. Linya – uroki życia/wspinania w kraju ‘łatwej cyfry’…
Kolejny dzień krzonie, pod ścianą,utknęliśmy na końcu świata, padł akumulator. ..
-Daj blok! Dół !
Zjeżdżam ze ściany. No teraz to znam sekwencje.
-Idziesz ‘Johny’? Ja ja już dzisiaj powspinałem.
-Ja też! – w zasadzie każdy próbował trzy razy. Jak na ogólną liczbę wspinek w ciągu dnia 6-8 to dość mało. Zwijam bety i do samochodu…
Patrze na Łukasza, idzie obok ze zgarbionymi plecami, moje nie wyglądają lepiej. W ręce worek z liną wlecze się prawie po ziemi. Milczenie. Idziemy. Zapuszczam żurawia. Nie odwracając głowy, żeby nie było widać, że mnie pogięło.
- Jak tam Jaca?
Pękam – Stary, plecy mnie tak bolą jak by mnie ktoś kijem obił!
-Ja też! – ufff, nie tylko ja się tak czuje – Wspin tu jest MEGA SIŁOWY -widzę te DUŻE litery – czuję się jak górnik po szychcie, tu nie ma ‘lightu’, wspin jak w Viśni.
-Niech mi ktoś powie, że Hiszpania to “kraina łatwej cyfry’! Ja p…
***
-Co na kolację? Jajecznica?
-Daj spokój! Najpierw aminokwasy!
-Cztery.
-Po takiej szychcie to sześć !
-No, żeby nam ‘kalafiory’ zamiast pleców urosły! ;]
Michał w to nei wbija, on tylko naturalnie – gotowane warzywka. ;]
***
8:30
-E-eee..
-M-mmm?- Słońce jeszcze nie wstało. Wyglądam kontrolnie z namiotu. Śpiwór Michała obrósł białym meszkiem – szron.
-E, nic.!
***
Koło 10 wykluwam się ze śpiwora. Chmurek na niebie brak jak co dzień – lampa pełną gębą, ale grzeje dość nieśmiało. Wbijam w puchówkę i co jakiś czas zrzucam kolejne warstwy, żeby koło 14-stej zacząć robić się na heban.
Śniadanko, potem kawka, tranqillo, kupka, tranqillo. Michał już nie może usiedzieć na miejscu – nie ma się co śpieszyć skała nie zając…
Po atletycznej rozgrzewce na lokalnym klasyku, czuję, że świeżości zostało mi na jedną porządną wstawkę – kontrolną. Dzień wspinaczkowy i tak wszyscy kończymy na 3-ech próbach tylko Michał nie daje z wygraną zaliczając 6 prób, 3 rozwalone palce do krwi i ‘tejpowanie’ tych szram.
Po raz kolejny. Idziemy. Milczymy. Bet ciąży. Plecy zgięte w pół. Dobrze, że do samochodu jest tylko 150m. Cisza.
-Plecy mam tak obolałe jak bym 4 tony węgla przerzucił!
-Ja mam pokwaszone plecy, siniaki na kolanie od no-handa i sprute kaczki!
-Ja mam nawet zakwasy na dupie.
-Wyceny to tu nie są ‘lightowe’ jak w Arco.
-To co , sześć ?
- Dawaj te sześć i do tego jajca.
The Flash Player and a browser with Javascript support are needed..
***
Wykluwamy się z namiotu wraz promieniami słońca. Czeka nas pracowity dzień – rest day !;] Lista obowiązków długa jak na 2 dni a my mamy tylko jeden. ;)
Naleśniki, z dżemem, kawka, z mlekiem, potem wiadomo co, w krzonie, umyć się- spod skrzydła daje kwasem, wypucować, ogolić – odpodobnić od małpy,wzośkę pograć, pobawić z psem sąsiadów, zakupy zrobić, internet, obiad,przenosiny do nowego rejonu… i tu się urawa historia, bo nagle atakuje nas prosto z powietrza COŚ. Nie wiadomo co! Łukasz charszy jak by miał płuca wypluć, Michał łzawi i smarka. Ja mam polewkę. Chłopakom nie odpuszcza. Może cos pyli w powietrzu, ale tak nagle w biały dzień? Mi nic nie jest. Chłopaki wyglądają jakby mieli za chwile się udusić i trafić na ostry dyżur! Nie wiemy co ale sp… nogi z pas i … w samochód… no to skończyliśmy na nowego rejony , poczytać książkę, umyć zęby i spać. Spać.
***
Śniadanko, kawka, tranqillo, krzon, tranqillo, heban, książeczka, tranqillo…
Michał – Nie myślałem, że tak profesjonalnie można podchodzić do wspinu. :P
Lukasz – Na wypracowanie tak profesjonalnego podejścia do wspinu potrzebowałem 8 lat treningu!
Brak powiązanych wiadomości
| Drukuj artykuł | Ten wpis został napisany przez Jaca na 19 października 2009 o 14:13, i jest w kategorii Wiadomości, Wspinanie sportowe. Podążaj za odpowiedziami do tego wpisu przez RSS 2.0. Możesz napisać komentarz, lub trackbacka z Twojej własnej strony. |



















około 2 lata temu
do jacy jak plan zrobione?????
około 2 lata temu
Pozdro chlopaki!
około 2 lata temu
Ja tam wybieram 5 metrów białego pionu ;)
Pozdro grubasy !
około 2 lata temu
a ty byś wracał raf ? :D 60 metrów stałego przewisiu albo 5 metrów pionu ? (przykładowo podaję…)
około 2 lata temu
Chłopaki wracajcie!
W sobote BMW 2.0 w Brzo ;)
około 2 lata temu
Nie warto się spinać… aż tak :D