- Strona główna
- Kalendarz
- Test butów
- Newsy
- Galeria
- Poradnik wspinaczkowy
- Prawie wszystko o karabinkach
- Metody asekuracji
- Jak wybrać uprząż wspinaczkową ?
- Buty wspinaczkowe Rock Pillars
- Skale trudności dróg wspinaczkowych
- Dziesięć zasad bezpiecznego wspinania
- Umiejętność asekuracji i operowania liną
- Węzły – niezbędne do przetrwania
- Przyrządy asekuracyjne
- Trening…? A na co to komu?! cz.1
- Ręce – pielegnacja
- 10 zasad treningu – by Udo Neumann
- Urazy ręki we wspinaczce sportowej
- Urazy palców: przyczyny i profilaktyka
- Zbułowanie: jak walczyć z kwasem mlekowym?
- Guma gumie nie równa…
- Woda – gasi pragnienie, skraca cierpienie
- Lód – dobry nie tylko w letni skwar
- Technika asekuracji i miękkie loty
- Stopy i stopnie. Pracuj nie tylko głową!
- Prana: jak oddychać?
- Nie tylko dla konia: uprząż
- Cienka granica czyli krótko o linach wspinaczkowych
- Rodzaje treningu na Campusie – Poradnik Wideo
- Interaktywny Przewodnik
- Filmy
- Pogoda
- Artykuły
- Kącik komiksu
- Kontakt
Sebastian Sobek Czechowski – wywiad
Michał Janik (climb.pl): Sobek, na wstępie duży szacun za pociągnięte ruty. Gratuluję. Powiedz, jak to robisz: jesteś mężem i ojcem, pracujesz, a do tego wspinasz się jak prawdziwy diabeł..? (tzn. jesteś mistrzem OS-ów)
Sebastian: To ja na wstępie powiem żebyś nie robił ze mnie jakiegoś mistrzunia, bo dla mnie mistrzem to jest Duders. Oczywiście wszystko na miarę polskich warunków, dostępu do skał, pogody itp. Zawsze twierdziłem, że gdyby Hiszpanie mieli jeździć po 2000 km na wspin, to on by tam nie istniał, no a już na pewno nie powyżej 7a:).Bardzo dużo gadam na wyjazdach ze wspinaczami o samym wspinie, rejonach i innych historiach, dzięki czemu mam spora wiedzę na ten temat, no i wiele razy oświecałem (sic!!!) wspinaczy z Hiszpanii, czy np. Francji jakie to mają świetne rejony w innej części ich kraju. To, że się ciągle wspinam na wysokich obrotach jest efektem, napiszę patetycznie…
…wielkiej miłości do tego “sportu” (ująłem to słowo w ten sposób, ponieważ dobrze wiesz, że oprócz treningu, cyfry, koksów itd., są jeszcze wspólne wieczory w krzonieresty w górach czy nad morzem, niekończące się rozmowy o drogach i niepowtarzalnych z zasady ruchach na nich, co weekendowe spotkania ze znajomymi wszelakiej maści i profesji, tworzy się po prostu specyficzna dla tego zajęcia atmosfera).Możliwość ciągłego wspinania jest również wielką zasługą mojej żony, która się wspinała (robiąc do VI.3+/4), jest wkręcona w jogę i tradycyjną chińską medycynę, dzięki czemu też mam już kręćka na punkcie odżywiania i różnych ćwiczeń. Pewnie dlatego, wspinając się praktycznie przez cały czas nie odnoszę, odpukać, od dobrych kilku lat żadnych kontuzji. Fakt, że świadomie unikam przyrządów typu kampus, czy ciężary, godząc się z niższym poziomem siły, po pierwsze – ze względu na kontuzje, po drugie – jestem zbyt niecierpliwy, żeby wytrzymać reżim treningowy na drągu, zresztą między innymi dlatego też się wspinam głównie onsajtem. A to, że pracuję? Chyba każdy pracuje…Ty też i to na maxa:). Zresztą w Poznaniu i tak uchodzę za nieroba i powiadają że się obijam.
Michał Janik (climb.pl): Obserwując Twoje przejścia z końca listopada ubiegłego roku (max 7c+ OS) nic nie wskazywało takiego progresu, skąd taka moc?
Sebastian: Moc była tylko nie znalazła ujścia:). A tak na serio, to był to pierwszy wyjazd od 10 lat (wiesz, że prowadzę pamiętniki i mam wszystko zapisane:)), do którego się w ogóle nie przygotowywałem, był to po prostu mega spontan, “rzucili” tanie bilety, więc je kupiliśmy i polecieliśmy, chciałem też zmienić rodzaj wspinania z piasku na wapno. Pojechaliśmy po dłuższym okresie pracy jesiennej i zgięcie niestety trochę zawodziło, a to, że 7c+? Jedno to autorstwa Toniego Arbonesa, które gdzie indziej na luziku miałoby 8a (a od tych w Orpierre, czy niektórych w Tarnie nawet trudniejsze – zresztą sam wiesz). No i na drugą (czyli tę najbardziej istotną) połowę wyjazdu musiałem się grzecznie położyć do łóżka w Cornudelii, bo mnie siekło, a czosnek i kuracje imbirowe nie podziałały na czas:). Sprawdziła się niestety maksyma moich znajomych, iż nadmiar czystości szkodzi zdrowiu. Także uważam że jakiejś strasznej dysproporcji w formie nie było. Zima i początek wiosny to dla mnie najlepszy okres do trenowania, nie za dużo pracy, na ścianie jeszcze nie ma sauny no i tęsknota do skał – oczywiście jest jedno ale – biegówki, ale to inny temat.
Michał Janik (climb.pl): Od lat jesteś w ścisłej czołówce Polski, czy to ma jakiś wpływ na Twój wspin (patrz rosnąca motywacja i nie śpiąca „konkurencja”)?
Sebastian: Mowa o czołówce onsajtowej, bo mój poziom OS i RP (a dokładnie PP – Kummombo X) jest tożsamy he, he. Pomijam oczywiście Egzorcystę, o którym nie robiłem szumu bo to kombinacja, a takowych się nie toleruje. Na marginesie to szacun dla Jędrka, że to pociągnął. Nie mam zdrowia do patentowania (może dlatego, że kiedyś się nawisiałem), poza tym moje wyjazdy są już za krótkie, żeby koncentrować się na jednej, czy kilku drogach. Oczywiście zazdroszczę kumplom ósemek ce i więcej, ale robię to co mnie najbardziej kręci i satysfakcjonuje – walka na pełnej k… w warunkach niepewności.
Jeśli chodzi o motywację to napiszę, że jestem mega maniakiem i mógłbym nią obdzielić kilku młodszych ode mnie. Poza tym jest to temat dosyć drażliwy, bo ile się już naprosiłem, żeby ktoś pojechał ze mną w skały – mowa o piaskach, no ale dzięki temu mam kumpli rozrzuconych po całej Polsce (jak Ciebie:)) i w Czechach. Konkurencja? Ma to sens jeśli chodzi o kasę. U mnie walka toczy się o “złote kalesony”. Nagrodą jest fakt, że jestem strasznie szczęśliwy jeśli uda mi się zrobić drogi określone jako cele w moich zapiskach. Każdy kto prawdziwie lubi się wspinać wie o czym mówię. Oczywiście facet lubi czuć, że jest w czymś dobry, posiada jakieś wybitne umiejętności, nie wiem, ma kasę itp., ale takie motywacje są płytkie i w dłuższym okresie czasu nie dostarczą wystarczającego spręża np. do wspinu. A syndrom mastera mnie nie dotyczy bo nim nie jestem, tak więc liczenie punktów w pucharach czy na stronach branżowych zostawiam innym.
Michał Janik (climb.pl): Jak się czujesz w roli „dziadka” w skałach? Większość „młodych gniewnych” to młodzież szkolna i studenci, z którą czasami ciężko znaleźć „wspólny język”?
Sebastian: Do zostania dziadkiem jeszcze trochę wody w Warcie upłynie, póki co ręka mi się zgina i to całkiem sprawnie, a jeśli idzie o porozumienie z młodymi to jeszcze nie jest tak źle, dużo się wspinam z dużo młodszymi ode mnie, czasem się śmieję z totalnego bałaganu wspinaczkowego ekipy, np. scena ze śniadania – 10 jaj z oliwkami, serami i jakimiś owocami
morza i po tym na wspin, a za chwilę dolina, albo tekst:”…po co mi rozgrzewka, przecież ten a ten się nie rozgrzewa”.
Michał Janik (climb.pl): Nie wszystkim wiadomo, że dwa lata temu pociągnąłeś w najczystszym stylu Carbassa pel Tap de Bassa 8a+/b, jak oceniasz trudności tej drogi względem świeżo co zrobionej 8b?
Sebastian: Z Carbassą to było tak, że złożyło się kilka czynników: dobra forma, rozwspinanie, chłodek (w sierpniu) no i ten dzień kiedy wiedziałem, że pójdę na maxa. A droga wyceniana jest w toposach na 8a+ tylko część Hiszpanów twierdzi, że jest trudniejsza. Faktycznie, Zadnja skušnjava w Ospie, Carbassa pel tap de bassa w Tres Ponts i Trasnochando na Bovedonie to moje najtrudniejsze sajty. Posledni relikvie na Labaku jest niewiele łatwiejsza (7c i Czesi się spierają czy ma tyle, czy może 7c+ cha, cha).
Brak powiązanych wiadomości
| Drukuj artykuł | Ten wpis został napisany przez butcher na 1 kwietnia 2009 o 17:02, i jest w kategorii Wiadomości. Podążaj za odpowiedziami do tego wpisu przez RSS 2.0. Możesz napisać komentarz, lub trackbacka z Twojej własnej strony. |




















około 3 lata temu
Sobek do boju !!!