ot
(Ola na 7c+/8a OS fot.T.Kamiński)

Wraz z zakończeniem sezonu 2008 (opuszczając hiszpański Margalef i otaczającą go listopadową aurę) z niecierpliwością oczekiwałam dnia, kiedy na nowo zbiorę wystarczająco energii i wpakuję się do ciasnego samochodu, aby ponownie moc delektować się wspinaniem w konglomeracie.
Po 1,5 miesięcznym treningu nie mogłam już patrzeć na plastikowe guziki, ani żelastwo wypełniające po brzegi sale o nazwie siłownia. Nie miało znaczenia, czy 6a czy „coś” gdzie chwytów widać nie było… Jedyne czego chorobliwie pragnęłam, to wspinania w skałach!!!

8arp
(Na 8a RP fot.T.Kamiński)
Dodatkowa wizja pracy nad projektami w Margalefie totalnie zawładnęła moim umysłem. Miałam o nich jedynie mgliste pojęcie i sama świadomość konfrontacji z przepięknie prezentującymi się drogami, zadawanie z dziurek wszelakiego rozmiaru, działało na mnie elektryzująco!
Byłam głodna, bardzo głodna wspinania. Nie mogłam się doczekać przystawki sezonu 2009 , jakim był trip do magicznego, katalońskiego miejsca!

ot1
(boskie przewieszona Raco de les Espadelles fot.T.Kamiński)

Hiszpania przywitała mnie bardzo pochmurnie. Niskie temperatury, wiatr i deszcz zalewający wszystko- bez względu na to czy to piony , czy przewieszenia… nie odstraszyły mnie i „darłam„ jak oszalała :) z chwytow katujących mi stawy.
Droga która sobie upatrzyłam (na punkcie której oszalałam :) ) biegnie w idealnej, przewieszonej formacji i ma charakter wytrzymałościowo – siłowy.
Dowieszając do nowiusieńkich , (dyndających w przewieszeniu „Pal Este” 8c) „Petzli” moje żołciutkie Mammuty , oczekiwałam dnia spotkania właściciela ow dzwonkow , by moc wymienić informacjię na temat „tego krzywego krzyża kończącego grony pasaż drogi”

Warunki nie pozwalałały na planowane rozwspinanie , ani na walkę w ciężkim RP. Postanowiłam skoncentrować się na powtarzaniu tego, z czego w minionym sezonie spadłam z OS-a.
Ekipa z Katowic (Magda, Darek ,Tadek i Paweł), będąca po raz pierwszy w Margalefie również nie mogła sukcesywnie wykorzystać 2 tygodniowego urlopu! Pogoda była bezlitosna!!! Pomimo to wesoła, śląska grupa, rewelacyjnie rozładowywała „pochmurną” atmosferę :)
clipboard04
(Magda na 6b+ OS . Nie dała za wygraną grypie! fot.O.Taistra )

ine-5
(Paweł, Por favore! ;)) fot.O.Taistra)

Wreszcie słońce zaczęło się przebijać przez kłębiące się nad głową chmurzyska. Wspinaczka w krótkim rękawku była czystą przyjemnością.
Katowiczanie odjechali , a hiszpański właściciel „Patzlakow” wreszcie pojawił się pod drogą. Edu po kilku wizytach uporał się z Pal Este, i przerzucił na wariant który śni mi się po nocach – Pal Norte (8c+)
Hiszpańscy znajomi starali się mocno mnie przekonać do zmiany rejonu na pobliską Siurane lub Oliane w celu ochrony skory na paluchach. Nie wiedziałam dokładnie co mieli na myśli… do momentu, gdy nie pozrywałam skory do „żywego”.
Info praktyczne : ciągła wspinaczka w BARDZO monotonnym pod względem rodzaju chwytów- Margalefie doprowadzi do „zmęczenia” skory na palcach , a co za tym idzie- konieczności restu lub zużycia kilometrów plastra i zaopatrzenia się w climbona!
Ponieważ nie byłam mobilna , nie istniała opcja aby udać się w inne miejsce :/
8a-rp
(Na najłatwiejszej stronie świata- Pal Sur- 8a RP fot.T.Kamiński)

Do Margalefu zjechali nowi wspinacze ze Śląska.
Maxymalnie zmotywowani : Kajtek i Radek , a także człowiek z miasta Olkusz – Łukasz.
Przez kolejne 1,5 tygodnia miałam przyjemność wspinania się z tymi „motywatorami wspinaczkowymi ” , karmiącymi mnie Magdalenkami :) .
Choć mój powolny styl wspinania , połączony z 5 minutowymi restami w każdym kolejnym chwycie był nieco nużący dla moich asekurantów, chłopaki byli bardzo cierpliwi…
Super doping całej ekipy, a w szczególności mega spokojnego z natury Łukasza, tak mnie „kopał” że chwyty urywałam w drogach (szkoda tylko że w ich końcowych odcinkach :). Zaliczałam niezłe „gruszki” spod topu.

Klimat w Ermicie jaki stworzyli Panowie był naprawdę super!!!
Codziennie rano (w ramach nauki ES) padały kluczowe sentencje :
„Que tal Tadziu? „ i „ Es el tiempo mal?” , po których następowała ranna mantra witającego się z każdym z osobna- Łukasza :
„Dzień dobry , dzień dobry !” :)

Do tego wszystkiego dbałość o współtowarzyszy i świetna organizacja – Radzia:
„Herba ! Robimy herbe! Kto chce herbe?” oraz realizującego w myślach swoje projekty dnia i nie mogącego doczekać się wspinu , – Kajtka :
„To co dziś????!!! Dziś robię …” sprawiły , że po raz pierwszy od dłuższego czasu odczułam genialną atmosferę przebywania w większej grupie.

DZIĘKI PANOWIE I SZACUNECZEK ;) !
ine-8
(Od lewej : Łukasz, Kajtek , Radek fot.O.Taistra)

obraz-081
(Ja i Tadek)
Ostatni tydzień pobytu w rejonie był niezwykle owocny dla grupki Polaków.
Tadek szalał na licznych 7a OS. Łukasz na dogrzewkę pokonywał 7b . Radek pomimo kontuzji wyrównał swój top life prowadząc „Transylwania” L-1 7c RP, pokazując zapas mocy w cruxie . Kajtek w pięknym stylu poprowadził 8a+ RP i wciąż rozwijał swój talent nauki języka Hiszpańskiego :)

clipboard01
(Kajtek na 8a+ RP fot.O.Taistra)
ine
(Radek na Transylwania L-1 7c RP fot.O.Taistra)

clipboard03

(Łukasz na 7b RP fot.T.Kamiński)

Tymczasem Ja, wiedziałam, że moja ambicja musi poczekać do kolejnego wyjazdu…
W ostatnim tygodniu wspinając się tylko na objętość poprowadziłam :
7c+/8a i 7c + OS oraz 4 x 8a RP. Dobre i to z 2 tygodni dobrej pogody na całym tripie.
2
(Telemaster 8a RP , bez topowego chwytu :) ) fot.Łukasz)
kopia-clipboard03

(7c+ OS fot.K.Koperwas)

Do Margalefu wracam już za moment… tylko rzeczy przepiorę ;)

Ola Taistra (Alpinus Expedition Team, Mammut, Evolv , Anatomic)

Więcej na moim blogu :
http://www.goryonline.com/Blog,0,0,16,0,B,blog.html

Sponsorzy wyjazdu:
alpinusmamutevolvanatomic

Patroni medialni:
onetextremium-logo logo_gory

Brak powiązanych wiadomości